środa, 21 lutego 2018

Dziewięć powodów, dla których nie warto czytać...

Hej !
Dość dawno się nie odzywałam, ale nie martwcie się nie zapomniałam o was... Po prostu na początku dość długo brakowało mi weny... Zaczęłam dziesiątki wpisów, jednak żadnego nie mogłam dokończyć, a później zepsułam komputer i nie miałam na czym pisać. Jednak dzisiaj już jestem s powrotem i mam dla was kolejny wpis. 

Dziewięć powodów, dla których nie warto czytać...

Co trzeci polak w ciągu roku nie przeczytał żadnej książki. Młodzież zdecydowanie bardziej lubi pograć na telefonie lub przejrzeć Facebooka zamiast sięgnąć po literaturę. Dorośli chętniej sięgający po pilota od telewizora niż zapisane strony. Inni ludzie z kolei nie wyobrażają sobie życia bez czytania i nie rozumieją, jak można, nie lubić literatury. Znam również osoby, które zastanawiają się czy warto ? Mam nadzieje, że dzisiejsza lista, będzie dla nich odpowiedzią.....

1. Książki rozwijają wyobraźnię

Kiedy czytasz, twój mózg musi sam stworzyć obrazy, pokazać ci historię złożoną z liter. Książki zmuszają nas do myślenia i rozwijania się. A który człowiek by tego chciał ? 

2. Czytanie uczy

Czytając zastanawiamy się, nad zachowaniami innych i poznajemy nowe wyrazy. Odkrywamy sformułowania, o których nie mieliśmy pojęcia i dowiadujemy się nowych rzeczy. Możemy dowiedzieć się o innych kulturach, lub zrozumieć zagraniczny język. A przecież nikt z nas nie chce wiedzieć więcej...

3. Zasady pisowni 

Poprzez książki automatycznie uczymy się ortografii. Osoby, które dużo czytają, nie mają problemów z ortografią, ponieważ nasz mózg zapamiętuje pisownie wyrazów i stara się ją odwzorowywać... Tylko po co kogo obchodzi to, czy napiszesz "życie", czy "rzycie".

4. Kreatywność

Książkowi bohaterowie mają mnóstwo pomysłów... Wiele z nich mógłbyś wcielić w życie lub na ich podstawie wymyślić coś nowego, ale przecież po, co ci to ?

5. Książki kosztują 

Książki w empiku lub innych księgarniach są dość drogie. (A gry komputerowe są tanie ? ) Karta biblioteczna jest darmowa, jednak co z ukrytymi w podatkach kosztami ?

6. I tak będzie film

Przecież większość książek po jakimś czasie zostaje z ekranizowana w związku z tym jaki sens ma tracenie czasu na czytanie, jeśli to wszystko zostanie skrócone do półtoragodzinnego filmu. A wątki, które zostały pominięte są najwidoczniej bez znaczenia....

7.Poprawa pamięci

Czytając i wyobrażając sobie poszczególne momenty, tworzysz nowe połączenia w mózgu. Owocuje to poprawą pamięci i koncentracji. Ale do czego to, komu potrzebne ?

8. Poprawa samooceny

Wyobraź sobie taką sytuacje... Jesteś gdzieś w towarzystwie, znajomi zaczynają dyskusję, po chwili orientujesz się, że rozmowa dotyczy czegoś, o czymś czytałeś ostatnio. Jak się czujesz ? Siedzisz cicho i masz nadzieję, że zaraz zacznie się rozmowa na jakiś prostszy temat, czy dołączasz do dyskusji ? Czujesz się dobrze prawda ? Wiesz, o czym toczy się rozmowa czujesz się pewnie... poprawiasz sobie nastrój i samoocenę.

9. Kształtowanie charakteru

 Czytając poznajesz historie innych, uczysz się empatii. Sięgając po książki psychologiczne, możesz dowiedzieć się o własnych reakcjach. Możesz dowiedzieć się do czego prowadzą dane wybory i wyciągnąć własne wnioski, przenieść to na swoje życie...

sobota, 3 lutego 2018

Przemyślenia #7 Czym jest normalność ? Jak być normalnym ?

Ludzie śmieją się ze mnie bo jestem inna. Ja śmieje się z ludzi, bo są tacy sami

"Podobno pisać potrafią tylko wrażliwe osoby. Ona była wrażliwa, a przynajmniej tak twierdzili jej bliscy. Pomimo to tego dna spod jej długopisu nie mogło wyjść żadne słowo. Z jednej strony, wiedziała co chcę napisać, a z drugiej było to zbyt... mocne, by tak po prostu to opisać. Tysiące myśli wypełniało jej głowę, a setki emocji zlały się w jedną nieodgadnioną całość, pomimo to była spokojna i gdyby ktoś właśnie spojrzał przez szybę nie domyśliłby się jak wielka wojna toczy się w jej duszy. Wyglądała całkiem zwyczajnie, jasne włosy z czerwonymi końcówkami do ramion, szare oczy i czarna bluzka z długim rękawem, a jednak... Nic w jej życiu nie było zwyczajne. Od kiedy tylko pamiętała czuła się inna, miała wrażenie, że nigdzie nie pasuje. W tym przekonaniu utwierdzili ją rówieśnicy, którzy zaczęli dokuczać jej już w podstawówce, a ona sama zaczęła czuć się jeszcze bardziej obca. Fakt, iż siedzi na łóżku szpitala psychiatrycznego również nie był całkiem zwyczajny.
Po raz kolejny obróciła  długopis w dłoni. Za dwa dni wychodzę... -zapisała na kartce.- wstyd mi się do tego przyznać, ale panicznie się boję. Boję się powrotu do szkoły, tych spojrzeń, pytań gdzie byłaś, czy wszystko jest w porządku ? Bo co ja mam im wszystkim odpowiedzieć... Hej no wiesz byłam w psychiatryku, czuję się kiepsko, ale weź się nie przejmuj. Sam widzisz, że nie jest to zbyt mądry pomysł...."

Boimy się inności, boimy się tego czego nie możemy ogarnąć swoimi umysłami. Przeraża nas to co inne i nie zbadane, bo tego nie rozumiemy. Dlatego też bardzo często skreślamy ludzi, którzy w jakikolwiek sposób różnią się od nas.

piątek, 19 stycznia 2018

Przemyślenia #6 Krótki post motywacyjny o samo okaleczaniu paleniu i walce

"Są momenty, gdy jesteś wściekła na cały świat, chwile, gdy życie sprzymierza się przeciw tobie, a irytacja wypełnia twe ciało. Wtedy jesteś ta bardzo bliska upadku, jesteś gotowa porzucić to wszystko, co do tej pory zrobiłaś i pójść prostszą drogą. Wrócić do chwil, gdy wszystko było łatwiejsze.
Jednak coś w tobie każe Ci nadal walczyć. Wiesz, że w momencie, gdy się poddasz, to znów się cofniesz. A przecież masz cel i pragniesz iść do przodu, bo przecież nie na to wyszłaś z tego całego bagna. By teraz znów się cofnąć"
Moje przemyślenie

Przemyślenia #6 Krótki post motywacyjny o samo okaleczaniu paleniu i walce


Ostatnio miałam dość trudny czas. Miałam ochotę się poddać i zrezygnować z tego wszystkiego, co do tej pory udało mi się osiągnąć. Chciałam usiąść gdzieś w kącie i znów patrzeć jak po moich rękach spływa krew, zapalić, nakrzyczeć na bliskich, wyjść z domu na parę godzin i nie odbierać telefonu, lub po prostu się upić. Przecież tak byłoby prościej. Co jest trudnego w zrobieniu kilku kresek żyletką na ręce lub zapaleniu papierosa ? Nic... Przecież tak sobie radziłam przez ostatnie kilka lat i było dobrze... No dobra.... Było dobrze tylko z pozoru. Bo przecież później pojawiają się wyrzuty sumienia, jeszcze większa złość na siebie i poczucie porażki. Zostają blizny, które bardzo trudno zagoić, a czasem nawet nie idzie się ich pozbyć.

Poza tym chyba nie na to tak długo z tym wszystkim walczyłam, by teraz tak po prostu się poddać. Udało mi się wygrać z samą sobą w tak wielu rzeczach... Nie po to znów zaczęłam układać swoje życie, by zrujnować je w tak prosty sposób. Przecież już zrobiłam tyle kroków do przodu, że nie ma sensu cofać się do początku. Dobrze wiem, co będzie, jeśli się poddam... Znów się pogubię, zacznę tracić wiarę w sens życia, i ciągły smutek ogarnie moje życie. Z jednej rany zrobi się druga potem trzecia, czwarta, piąta... Z papierosami będzie tak samo. A przecież już z tym skończyłam.  Nauczyłam  się sobie radzić za pomocą innych metod, wiem, że mogę pisać, rysować, tworzyć, czytać, słuchać muzyki, albo po prostu przytulić się do psa. Zrobić coś innego, by opanować rozszalałą burzę, mogę spróbować czegoś, co nie będzie dla mnie destrukcyjne.

Dlatego pomimo dużego załamania postanowiłam przeczekać. Nie powiem, że było łatwo, ale udało się. Z czego teraz jestem zadowolona . To kolejny krok naprzód, z którego mam prawo być dumna. Bo przecież zależy mi na tym, by uwolnić się od tego, co mnie niszczy, chcę zostawić to, co złe, za sobą i móc naprawdę cieszyć się życiem. Wiem, że do tego jeszcze długa droga, ale dopóki walczę, mam szansę osiągnąć swój cel. I tego życzę wam wszystkim, chcę byście i wy mieli motywacje w dążeniu do przodu. I walce o swoje szczęście

Do kolejnego...

Serdecznie zapraszam Cię to skomentowania tego wpisu, zaobserwowania bloga (zrobisz to klikając przycisk obserwuj widoczny po lewej stronie) lub polubienia mnie na facebooku. To naprawdę motywuje do dalszej pracy.


środa, 3 stycznia 2018

"Nowy rok nowa ja" czyli największa ściema ludzkości....Moje postanowienia

http://www.temysli.pl/

"Nowy rok nowa ja" to hasło nieustannie rozbrzmiewa na korytarzach mojej szkoły. Dziewczyny dzielą się swoimi postanowieniami noworocznymi, wiele z nich wraz z nowym rokiem postanawia chodzić na siłownię, zacząć dietę lub zmienić swój styl. Chcą wstawać o 6 i biegać, lub nagle dostawać same piątki w szkole. Inne twierdzą, że w tym roku znajdą miłość życia lub wprowadzą się z domu. Jednak czy to nie przesada? Przecież to bezsensu, że gdy w kalendarzu pojawia się inna data nagle postanawiamy stać się zupełnie innymi ludźmi....Tak jakby czas miał władzę nad tym kim jesteśmy...

środa, 27 grudnia 2017

5 i pół pomysłu o czym i jak pisać, gdy nie umiesz.. Propozycje wpisów na bloga

Jeszcze chwilę temu słowa tkwiące w twojej głowie były wolne.  Przez cały dzień miałeś tyle pomysłów, tyle gotowych zdań przemknęło Ci przez głowę, a dziesiątki wymyślonych wypowiedzi stało przed twoimi oczami. A teraz otacza cię ciemność, pustka. Kiedy chcesz coś napisać, ale twój mózg nie potrafi odtworzyć tamtych myśli i tylko odległe echo zaginionych słów dobiega z oddali. 
Pomimo tego usiłujesz walczyć, chcesz coś napisać. Wiesz, że potrzebujesz dobrego i niebanalnego pomysłu by napisać coś na blogu. Jednak presja sprawia, że jeszcze bardziej panikujesz i nie wiesz co napisać. Co teraz? A co jeśli ta zdolność do lekkiego układania słów już nigdy nie wróci ? I nigdy nie będziesz już mógł czerpać radości z pisania ? Jak coś napisać ?
Na wszystko jest jakiś sposób, jednak jak pokonać tę pisarską barierę tkwiącą w twojej głowie ? O czym pisać, lub co zrobić, gdy wszystko wydaje się takie banalne i proste, a wyrazy z trudem przenikają Ci przez głowę...

środa, 20 grudnia 2017

Nie jestem diagnozą, depresją, ani zaburzeniem Przemyślenia#5

,,Tylko proszę, żeby to nie było powodem kolejnego załamania... "



Mam wrażenie, że od momentu wyjścia ze szpitala ludzie patrzą na mnie odrobinę inaczej niż wcześniej. Od kiedy wróciłam do szkoły wiele osób pyta się czy, aby na pewno dam sobie radę, nauczyciele kilkukrotnie zatrzymali mnie po lekcjach pytając czy już jest wszystko okej lub mówiąc, że mam się trzymać... To miłe, jednak  nie zamierzam pozwolić na to, by cokolwiek przysłaniało to kim naprawdę jestem. Nie chcę, by ludzie patrzyli na mnie jak na zapisaną etykietkę

Nie jestem przecież diagnozą, ani ofiarą złego składu chemicznego organizmu. Nie jestem podpisanym słoikiem, lub matematycznym wzorem. Gotowym schematem w którym wszystko jest z góry znane. Jestem sobą, nastoletnią dziewczyną ze zmiennym charakterem, własną historią,  refleksjami. Myślącym człowiekiem, z poszarpanym wnętrzem, i własnym zdaniem. A nie diagnozą czy szablonem, w które można by mnie wpisać.

Lubimy szufladkować ludzi, bo wtedy łatwiej jest nam "ogarnąć" otaczający nas świat. Jeśli zamkniemy wszystko w szablonach, to wszystko powinno być proste i łatwe do przewidzenia. Przyklejamy łatki, by posegregować to, co nas otacza, patrzymy na innych przez  stereotypy nie skupiając się na szczegółach. Zakładamy, że wszyscy z daną łatką są identyczni.  Jednak  ludzie to nie cyfry, które można uporządkować w zbiorach, ani reakcje chemiczne, które za każdym razem mają identyczny wynik. Każdy z nas jest inny, a patrzenie na ludzi poprzez ogólne schematy jest (zazwyczaj) krzywdzące. 
Przecież to jak wyglądamy, na co chorujemy, skąd pochodzimy nas nie definiuje. Definicją nas samych jest nasza historia, charakter i zachowanie. Groźnie wyglądająca kobieta z tatuażami może być całkiem sympatyczną osobą, mającą  wiele refleksji, a dziewczyna w sukience w kwiatki może używać przekleństw zamiast przecinków i nie umieć się z nikim dogadać.  Klasowy prymus nie musi być kujonem, a błazen nie musi mieć złych ocen. To tylko stereotypy, którym pozwalamy rządzić.

wtorek, 19 grudnia 2017

Przemyślenia#4 Dwa słowa do szczęścia



"Jest wieczór.... Pod powiekami czuję łzy, zresztą cały dzień obserwowałam zza szklistych soczewek. Pomimo to chcę z nimi walczyć. Już jestem wystarczająco wściekła na siebie o to, że w szkole nie wytrzymałam. Na lekcji zaczęłam się trząść, kilka srebrzystych kropel spłynęło mi po twarzy, ból przez chwilę znów zabijał moje wnętrze, a to wszystko przy osobach  z klasy. Czułam wstyd, nie mogłam wydusić z siebie słowa otoczona cierpieniem. Poza tym, jak wytłumaczyć komuś, że znów pęka mój wewnętrzny świat ? W związku z tym wszystkim tylko gestem dałam do zrozumienia, by o nic nie pytali. A po dzwonku wybiegłam z klasy i ukryłam się w ciemnym  kącie szkoły, próbując uspokoić rozszalałą we mnie burzę. Przecież, muszę dać radę...
Tak bardzo chcę być silna, przecież tak dużo osób we mnie uwierzyło, tak wiele próbuje mnie wspierać. Jednak ja nie radzę sobie nawet z głupim nadrobieniem zaległości w szkole. Nie potrafię nauczyć się tego wszystkiego, a przecież gdybym tylko chciała, byłabym w stanie to zrobić. Jeśli nie umiem ogarnąć czegoś tak prostego, to jak mam zamiar poradzić sobie w dorosłym życiu ?"

Jak możesz wyżej przeczytać, niedawno nastąpił moment, gdy znów byłam zagubiona, a smutek znów wypełnił moje serce. Starałam się jakoś trzymać, ale czułam się tak, jak gdyby ktoś położył cały wszechświat na moich plecach, i nie dawałam rady. A przecież obiecywałam sobie, że tym razem sobie poradzę. Jest to niezmiernie bolesne, szczególnie gdy pomyślę o tym, jak wiele osób mnie wspiera i chce mojego szczęścia. Przecież one wierzą we mnie i nie zamierzam, ich zawodzić. Nie chcę przecież doprowadzać do smutku, nie tylko siebie, ale też innych osób, tylko przez to, iż nie podołałam wyzwaniom. Dlatego tak usilnie się staram, by poskładać swoje rozsypane wnętrze... A chwile takie jak opisana sprawiają mi ból.

Jakiś czas temu pewna osoba powiedziała mi, iż jestem zbyt wymagająca wobec siebie, i bardzo często stawiam sobie wymagania, do których nie doskoczę, nawet jeśli będę bardzo chciała. Bardzo często (czasem nawet podświadomie) próbuję dążyć do czegoś, co można nazwać idealną wersją mnie. Stawiam sobie za cele wysoko postawione punkty i miejsca, do których nie jestem w stanie dostrzec. A gdy coś mi nie wychodzi, obwiniam siebie, o to, iż nie dałam rady.

Jednak czy na tym świecie są ludzie idealni ? Tacy, którzy nie mają wad ? No nie, ale też nie zależy mi przecież na byciu idealną, chcę tylko być odrobinę lepsza, taka bardziej poukładana, pewniejsza siebie i bardziej inteligentna. I dążę do tego. Bo przecież, to jest właśnie to, o czym uczą nas w szkołach lub domach. Mamy stawiać sobie cele i dążyć do nich. Tak skonstruowany jest ten wszechświat. Jednak... Kilka tygodni temu usłyszałam dwa magiczne słowa, które zmieniły moje postrzeganie rzeczywistości...

Odpuść sobie 

Totalny banał prawda ? Odpuść i nie wszczynaj kłótni. Odpuść i przeczekaj, a jednak...
Jak często stawiasz sobie jakieś wymaganie, tylko dlatego, że wydaje Ci się, iż tak powinno być ? Ile razy robisz coś tylko dlatego, że twoim zdaniem inni by tego od Ciebie chcieli ? Zatracasz się w swoich postanowieniach tak bardzo, że zapominasz o wszystkim innym ? 
Tak często gonimy za wymaganiami zamiast żyć tym, co mamy teraz. Tracimy własne szczęście. Przecież nikt nie wymaga od nas, że będziemy idealni, więc my również tego nie wymagajmy. Nie robimy jednak wszystkiego dla innych. To NASZE życie i to my mamy być w nim szczęśliwy. Chcesz czegoś ? To świetnie. Dąż do celu, ale nie zapominaj, o tym, co Cię otacza. A czasem po prostu odpuść. 
Jeśli na przykład zależy Ci na akceptacji, to szukaj osób, które mogą Ci ją dać, ale nie zmieniaj siebie na siłę, tylko po to, by ją dostać. Poza tym naprawdę nie każdy musi Cię akceptować. Czasem nawet fajnie jest się z kimś pogryźć ;) (ale to moje zdanie)

Dla mnie chwilowo najważniejszym celem jest nadgonienie nauki i zdrowie, jednak wiem, że nie mogę skupić się tylko i wyłącznie na tym (swoją drogą jestem z siebie mega dumna nadrobiłam ponad miesiąc w ciągu 3 dni), bo szybko mnie to przerośnie. W związku z tym szukam sobie również innych prostszych celów... pisanie, blog, spacery z psem, rzucenie palenia. I cieszę się z każdego osiągniętego sukcesu. A nawet jeśli coś nie wyjdzie, staram się pamiętać, że przecież świat nie kończy się w tej chwili, i na pewno dostanę od losu szansę, by to naprawić. 
Jeśli chodzi o innych... Oczywiście mają swoje wymagania co do nas, w ten sposób pokazują, że im zależy. Dobrze, że chcemy im sprostać. Jednak nie możemy się nimi załamywać. Często wydaje nam się, że inni chcą od nas więcej, niż tak naprawdę jest. Poza tym świat naszych bliskich się nie zawali, jeśli nie damy rady. Oni się po prostu o nas martwią.

Serdecznie zapraszam Cię to skomentowania tego wpisu, zaobserwowania bloga (zrobisz to klikając przycisk obserwuj widoczny po lewej stronie) lub polubienia mnie na facebooku. To naprawdę motywuje do dalszej pracy. A jeśli masz ochotę o czymś przeczytać lub podyskutować zapraszam do podawania propozycji w komentarzu.