niedziela, 22 kwietnia 2018

Powracam

Tak wiem, bardzo dawno nic nie pisałam. Prawdopodobnie wielu ludzi przez ten czas zapomniało nawet, że kiedykolwiek było na tzw. "Schronieniu przed światem" - blogu nastoletniej dziewczyny dzielącej się ze światem własnymi przemyśleniami. Zresztą nie jest to strona warta zbyt wielkiej uwagi. Jednak dla mnie znaczy wiele, gdyż jest to jedno z niewielu miejsc, gdzie naprawdę mogę być sobą, wyrazić własne zdanie, które tak często w życiu codziennym jest ignorowane lub zasypywane złośliwymi komentarzami. Nie dziwie się temu.. Dzisiejszy świat to miejsce, gdzie każdy chciałby, aby jego zdanie było tym najważniejszym. Ludzie chcą być znani, wpływowi, mieć władzę nad innymi. Niby nic nadzwyczajnego, bo patrząc w karty historii widzimy, że od zawsze byliśmy istotami mającymi na celu własne dobro. Jednak mam wrażenie, że z każdym pokoleniem stajemy się coraz bardziej zaborczy i rządni władzy.

Podczas mojej nieobecności w moim życiu działo się wiele rzeczy. Z jednej strony uczyłam się jak nabrać pewności siebie i otworzyć się na świat, a z drugiej mam wrażenie, że zamknęłam się w sobie jeszcze bardziej. Od pewnego czasu odczuwam coś dziwnego, jak gdybym po prostu minęła się z własnym życiem i zgubiła je w sobie. Właśnie dlatego znów wracam do pisania, bo to pomaga mi porządkować mi mój mały świat. Po za tym gdzieś w głębi serca mam (być może złudną) nadzieję, że ktoś gdzieś tam po drugiej stronie czyta to co tu piszę, a treść ułożonych prze ze mnie zdań zapada mu gdzieś w pamięci, staje się wartościowa...

Wracając do tematu bloga to postaram się, aby wpisy pojawiały się tutaj dwa razy tygodniowo: w środy i soboty. Tematyka postów będzie różna, od recenzji książek, krótkich opowiadań i wierszy, po moje przemyślenia. Bardzo liczę na waszą aktywność, wszelkie komentarze i propozycje wpisów są bardzo mile widziane. Naprawdę dobrze jest wiedzieć, że kogoś interesuje to co tu piszę. Zależy mi na was. Parafrazując Annę Jantar "Piszę przecież nie dla siebie"...

Do Napisania w Środę   

środa, 21 lutego 2018

Dziewięć powodów, dla których nie warto czytać...

Hej !
Dość dawno się nie odzywałam, ale nie martwcie się nie zapomniałam o was... Po prostu na początku dość długo brakowało mi weny... Zaczęłam dziesiątki wpisów, jednak żadnego nie mogłam dokończyć, a później zepsułam komputer i nie miałam na czym pisać. Jednak dzisiaj już jestem s powrotem i mam dla was kolejny wpis. 

Dziewięć powodów, dla których nie warto czytać...

Co trzeci polak w ciągu roku nie przeczytał żadnej książki. Młodzież zdecydowanie bardziej lubi pograć na telefonie lub przejrzeć Facebooka zamiast sięgnąć po literaturę. Dorośli chętniej sięgający po pilota od telewizora niż zapisane strony. Inni ludzie z kolei nie wyobrażają sobie życia bez czytania i nie rozumieją, jak można, nie lubić literatury. Znam również osoby, które zastanawiają się czy warto ? Mam nadzieje, że dzisiejsza lista, będzie dla nich odpowiedzią.....

1. Książki rozwijają wyobraźnię

Kiedy czytasz, twój mózg musi sam stworzyć obrazy, pokazać ci historię złożoną z liter. Książki zmuszają nas do myślenia i rozwijania się. A który człowiek by tego chciał ? 

2. Czytanie uczy

Czytając zastanawiamy się, nad zachowaniami innych i poznajemy nowe wyrazy. Odkrywamy sformułowania, o których nie mieliśmy pojęcia i dowiadujemy się nowych rzeczy. Możemy dowiedzieć się o innych kulturach, lub zrozumieć zagraniczny język. A przecież nikt z nas nie chce wiedzieć więcej...

3. Zasady pisowni 

Poprzez książki automatycznie uczymy się ortografii. Osoby, które dużo czytają, nie mają problemów z ortografią, ponieważ nasz mózg zapamiętuje pisownie wyrazów i stara się ją odwzorowywać... Tylko po co kogo obchodzi to, czy napiszesz "życie", czy "rzycie".

4. Kreatywność

Książkowi bohaterowie mają mnóstwo pomysłów... Wiele z nich mógłbyś wcielić w życie lub na ich podstawie wymyślić coś nowego, ale przecież po, co ci to ?

5. Książki kosztują 

Książki w empiku lub innych księgarniach są dość drogie. (A gry komputerowe są tanie ? ) Karta biblioteczna jest darmowa, jednak co z ukrytymi w podatkach kosztami ?

6. I tak będzie film

Przecież większość książek po jakimś czasie zostaje z ekranizowana w związku z tym jaki sens ma tracenie czasu na czytanie, jeśli to wszystko zostanie skrócone do półtoragodzinnego filmu. A wątki, które zostały pominięte są najwidoczniej bez znaczenia....

7.Poprawa pamięci

Czytając i wyobrażając sobie poszczególne momenty, tworzysz nowe połączenia w mózgu. Owocuje to poprawą pamięci i koncentracji. Ale do czego to, komu potrzebne ?

8. Poprawa samooceny

Wyobraź sobie taką sytuacje... Jesteś gdzieś w towarzystwie, znajomi zaczynają dyskusję, po chwili orientujesz się, że rozmowa dotyczy czegoś, o czymś czytałeś ostatnio. Jak się czujesz ? Siedzisz cicho i masz nadzieję, że zaraz zacznie się rozmowa na jakiś prostszy temat, czy dołączasz do dyskusji ? Czujesz się dobrze prawda ? Wiesz, o czym toczy się rozmowa czujesz się pewnie... poprawiasz sobie nastrój i samoocenę.

9. Kształtowanie charakteru

 Czytając poznajesz historie innych, uczysz się empatii. Sięgając po książki psychologiczne, możesz dowiedzieć się o własnych reakcjach. Możesz dowiedzieć się do czego prowadzą dane wybory i wyciągnąć własne wnioski, przenieść to na swoje życie...

sobota, 3 lutego 2018

Przemyślenia #7 Czym jest normalność ? Jak być normalnym ?

Ludzie śmieją się ze mnie bo jestem inna. Ja śmieje się z ludzi, bo są tacy sami

"Podobno pisać potrafią tylko wrażliwe osoby. Ona była wrażliwa, a przynajmniej tak twierdzili jej bliscy. Pomimo to tego dna spod jej długopisu nie mogło wyjść żadne słowo. Z jednej strony, wiedziała co chcę napisać, a z drugiej było to zbyt... mocne, by tak po prostu to opisać. Tysiące myśli wypełniało jej głowę, a setki emocji zlały się w jedną nieodgadnioną całość, pomimo to była spokojna i gdyby ktoś właśnie spojrzał przez szybę nie domyśliłby się jak wielka wojna toczy się w jej duszy. Wyglądała całkiem zwyczajnie, jasne włosy z czerwonymi końcówkami do ramion, szare oczy i czarna bluzka z długim rękawem, a jednak... Nic w jej życiu nie było zwyczajne. Od kiedy tylko pamiętała czuła się inna, miała wrażenie, że nigdzie nie pasuje. W tym przekonaniu utwierdzili ją rówieśnicy, którzy zaczęli dokuczać jej już w podstawówce, a ona sama zaczęła czuć się jeszcze bardziej obca. Fakt, iż siedzi na łóżku szpitala psychiatrycznego również nie był całkiem zwyczajny.
Po raz kolejny obróciła  długopis w dłoni. Za dwa dni wychodzę... -zapisała na kartce.- wstyd mi się do tego przyznać, ale panicznie się boję. Boję się powrotu do szkoły, tych spojrzeń, pytań gdzie byłaś, czy wszystko jest w porządku ? Bo co ja mam im wszystkim odpowiedzieć... Hej no wiesz byłam w psychiatryku, czuję się kiepsko, ale weź się nie przejmuj. Sam widzisz, że nie jest to zbyt mądry pomysł...."

Boimy się inności, boimy się tego czego nie możemy ogarnąć swoimi umysłami. Przeraża nas to co inne i nie zbadane, bo tego nie rozumiemy. Dlatego też bardzo często skreślamy ludzi, którzy w jakikolwiek sposób różnią się od nas.

piątek, 19 stycznia 2018

Przemyślenia #6 Krótki post motywacyjny o samo okaleczaniu paleniu i walce

"Są momenty, gdy jesteś wściekła na cały świat, chwile, gdy życie sprzymierza się przeciw tobie, a irytacja wypełnia twe ciało. Wtedy jesteś ta bardzo bliska upadku, jesteś gotowa porzucić to wszystko, co do tej pory zrobiłaś i pójść prostszą drogą. Wrócić do chwil, gdy wszystko było łatwiejsze.
Jednak coś w tobie każe Ci nadal walczyć. Wiesz, że w momencie, gdy się poddasz, to znów się cofniesz. A przecież masz cel i pragniesz iść do przodu, bo przecież nie na to wyszłaś z tego całego bagna. By teraz znów się cofnąć"
Moje przemyślenie

Przemyślenia #6 Krótki post motywacyjny o samo okaleczaniu paleniu i walce


Ostatnio miałam dość trudny czas. Miałam ochotę się poddać i zrezygnować z tego wszystkiego, co do tej pory udało mi się osiągnąć. Chciałam usiąść gdzieś w kącie i znów patrzeć jak po moich rękach spływa krew, zapalić, nakrzyczeć na bliskich, wyjść z domu na parę godzin i nie odbierać telefonu, lub po prostu się upić. Przecież tak byłoby prościej. Co jest trudnego w zrobieniu kilku kresek żyletką na ręce lub zapaleniu papierosa ? Nic... Przecież tak sobie radziłam przez ostatnie kilka lat i było dobrze... No dobra.... Było dobrze tylko z pozoru. Bo przecież później pojawiają się wyrzuty sumienia, jeszcze większa złość na siebie i poczucie porażki. Zostają blizny, które bardzo trudno zagoić, a czasem nawet nie idzie się ich pozbyć.

Poza tym chyba nie na to tak długo z tym wszystkim walczyłam, by teraz tak po prostu się poddać. Udało mi się wygrać z samą sobą w tak wielu rzeczach... Nie po to znów zaczęłam układać swoje życie, by zrujnować je w tak prosty sposób. Przecież już zrobiłam tyle kroków do przodu, że nie ma sensu cofać się do początku. Dobrze wiem, co będzie, jeśli się poddam... Znów się pogubię, zacznę tracić wiarę w sens życia, i ciągły smutek ogarnie moje życie. Z jednej rany zrobi się druga potem trzecia, czwarta, piąta... Z papierosami będzie tak samo. A przecież już z tym skończyłam.  Nauczyłam  się sobie radzić za pomocą innych metod, wiem, że mogę pisać, rysować, tworzyć, czytać, słuchać muzyki, albo po prostu przytulić się do psa. Zrobić coś innego, by opanować rozszalałą burzę, mogę spróbować czegoś, co nie będzie dla mnie destrukcyjne.

Dlatego pomimo dużego załamania postanowiłam przeczekać. Nie powiem, że było łatwo, ale udało się. Z czego teraz jestem zadowolona . To kolejny krok naprzód, z którego mam prawo być dumna. Bo przecież zależy mi na tym, by uwolnić się od tego, co mnie niszczy, chcę zostawić to, co złe, za sobą i móc naprawdę cieszyć się życiem. Wiem, że do tego jeszcze długa droga, ale dopóki walczę, mam szansę osiągnąć swój cel. I tego życzę wam wszystkim, chcę byście i wy mieli motywacje w dążeniu do przodu. I walce o swoje szczęście

Do kolejnego...

Serdecznie zapraszam Cię to skomentowania tego wpisu, zaobserwowania bloga (zrobisz to klikając przycisk obserwuj widoczny po lewej stronie) lub polubienia mnie na facebooku. To naprawdę motywuje do dalszej pracy.


środa, 3 stycznia 2018

"Nowy rok nowa ja" czyli największa ściema ludzkości....Moje postanowienia

http://www.temysli.pl/

"Nowy rok nowa ja" to hasło nieustannie rozbrzmiewa na korytarzach mojej szkoły. Dziewczyny dzielą się swoimi postanowieniami noworocznymi, wiele z nich wraz z nowym rokiem postanawia chodzić na siłownię, zacząć dietę lub zmienić swój styl. Chcą wstawać o 6 i biegać, lub nagle dostawać same piątki w szkole. Inne twierdzą, że w tym roku znajdą miłość życia lub wprowadzą się z domu. Jednak czy to nie przesada? Przecież to bezsensu, że gdy w kalendarzu pojawia się inna data nagle postanawiamy stać się zupełnie innymi ludźmi....Tak jakby czas miał władzę nad tym kim jesteśmy...

środa, 27 grudnia 2017

5 i pół pomysłu o czym i jak pisać, gdy nie umiesz.. Propozycje wpisów na bloga

Jeszcze chwilę temu słowa tkwiące w twojej głowie były wolne.  Przez cały dzień miałeś tyle pomysłów, tyle gotowych zdań przemknęło Ci przez głowę, a dziesiątki wymyślonych wypowiedzi stało przed twoimi oczami. A teraz otacza cię ciemność, pustka. Kiedy chcesz coś napisać, ale twój mózg nie potrafi odtworzyć tamtych myśli i tylko odległe echo zaginionych słów dobiega z oddali. 
Pomimo tego usiłujesz walczyć, chcesz coś napisać. Wiesz, że potrzebujesz dobrego i niebanalnego pomysłu by napisać coś na blogu. Jednak presja sprawia, że jeszcze bardziej panikujesz i nie wiesz co napisać. Co teraz? A co jeśli ta zdolność do lekkiego układania słów już nigdy nie wróci ? I nigdy nie będziesz już mógł czerpać radości z pisania ? Jak coś napisać ?
Na wszystko jest jakiś sposób, jednak jak pokonać tę pisarską barierę tkwiącą w twojej głowie ? O czym pisać, lub co zrobić, gdy wszystko wydaje się takie banalne i proste, a wyrazy z trudem przenikają Ci przez głowę...

środa, 20 grudnia 2017

Nie jestem diagnozą, depresją, ani zaburzeniem Przemyślenia#5

,,Tylko proszę, żeby to nie było powodem kolejnego załamania... "



Mam wrażenie, że od momentu wyjścia ze szpitala ludzie patrzą na mnie odrobinę inaczej niż wcześniej. Od kiedy wróciłam do szkoły wiele osób pyta się czy, aby na pewno dam sobie radę, nauczyciele kilkukrotnie zatrzymali mnie po lekcjach pytając czy już jest wszystko okej lub mówiąc, że mam się trzymać... To miłe, jednak  nie zamierzam pozwolić na to, by cokolwiek przysłaniało to kim naprawdę jestem. Nie chcę, by ludzie patrzyli na mnie jak na zapisaną etykietkę

Nie jestem przecież diagnozą, ani ofiarą złego składu chemicznego organizmu. Nie jestem podpisanym słoikiem, lub matematycznym wzorem. Gotowym schematem w którym wszystko jest z góry znane. Jestem sobą, nastoletnią dziewczyną ze zmiennym charakterem, własną historią,  refleksjami. Myślącym człowiekiem, z poszarpanym wnętrzem, i własnym zdaniem. A nie diagnozą czy szablonem, w które można by mnie wpisać.

Lubimy szufladkować ludzi, bo wtedy łatwiej jest nam "ogarnąć" otaczający nas świat. Jeśli zamkniemy wszystko w szablonach, to wszystko powinno być proste i łatwe do przewidzenia. Przyklejamy łatki, by posegregować to, co nas otacza, patrzymy na innych przez  stereotypy nie skupiając się na szczegółach. Zakładamy, że wszyscy z daną łatką są identyczni.  Jednak  ludzie to nie cyfry, które można uporządkować w zbiorach, ani reakcje chemiczne, które za każdym razem mają identyczny wynik. Każdy z nas jest inny, a patrzenie na ludzi poprzez ogólne schematy jest (zazwyczaj) krzywdzące. 
Przecież to jak wyglądamy, na co chorujemy, skąd pochodzimy nas nie definiuje. Definicją nas samych jest nasza historia, charakter i zachowanie. Groźnie wyglądająca kobieta z tatuażami może być całkiem sympatyczną osobą, mającą  wiele refleksji, a dziewczyna w sukience w kwiatki może używać przekleństw zamiast przecinków i nie umieć się z nikim dogadać.  Klasowy prymus nie musi być kujonem, a błazen nie musi mieć złych ocen. To tylko stereotypy, którym pozwalamy rządzić.